poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Sernikowe kulki o smaku kokosowo-cytrynowym. Bez pieczenia, bez mąki!


Były ostatnio kule mocy, przyszedł czas na kulki sernikowe - całkiem inne, ale też ciekawe w smaku: z dominującą nutą cytryny i delikatnie wyczuwalnym kokosem. Jeśli cytrynowych smaków nie lubicie, można ten dodatek pominąć lub dać w zamian np. sproszkowaną wanilię. Można też dorzucić kakao albo oblać kulki w gorzkiej czekoladzie. Jak zwykle, możliwości jest wiele - zachęcam do próbowania i eksperymentowania.


Składniki:

  • 250 g twarogu, najlepiej pełnotłustego, może być też ricotta lub mascarpone lub twaróg zmieszany z którym z tych włoskich serów
  • 2 szklanki wiórków kokosowych 
  • sok z 1 cytryny (lub łyżeczka sproszkowanej wanilii)
  • 4 łyżki syropu klonowego/z agawy
  • wiórki do obtaczania (lub kakao, kakao wymieszane z mąką kokosową, ewentualnie gorzka czekolada)

Wiórki mielimy w malakserze (chyba ze mamy już drobno zmielone). Twaróg z sokiem i syropem lekko blendujemy żyrafą, dodajemy wiórki, mieszamy. Lepimy kulki i obtaczamy je w pozostałych wiórkach lub w innej posypce i wkładamy do lodówki. Kulki można zamrażać (mi najbardziej smakują takie schłodzone pół godziny w zamrażalniku). Enjoy!







***
Zapraszam też do odwiedzenia mojego podróżniczo-reporterskiego bloga
http://pasjamilubiebycwpodrozy.blogspot.com

sobota, 12 sierpnia 2017

Bakaliowe kule mocy! Wegańskie, bez mąki, bez cukru, bez pieczenia


Zaniedbuję ostatnio ten blog, wybaczcie, ale mam strasznie dużo obowiązków zawodowych, i
nie ogarniam. Mam nadzieję, że za niedługi czas ruszę znów pełną parą, a wy będziecie tu wciąż, choć na chwilę, zaglądać :) Tymczasem postaram się wrzucać co jakiś czas przepisy na ekspresowe dania czy równie błyskawiczne słodkie przekąski. W końcu mózg też trzeba rozpieszczać - a nie ma nic lepszego, jak pieszczoty, które dodają mocy ;) I takie są kulki, które Wam dziś przedstawiam: proste jak drut, ale bardzo smaczne. A na ów smak i power składają się owoce suszone, wiórki i orzechy.  A oto szczegóły:

Składniki

  • 1 szklanka suszonych owoców (u mnie daktyle i rodzynki - mogą być dowolne)
  • 1 szklanka wiórków kokosowych drobno zmielonych
  • 1 szklanka dowolnych orzechów (u mnie migdały)
  • kakao, mąka kokosowa, wiórki lub mielone orzechy - do posypania


Orzechy namaczamy w ciepłej wodzie aż zmiękną (minimum pół godziny). Orzechy (i wiórki, jeśli są grubo zmielone) rozdrabniamy w malakserze, wyjmujemy, wrzucamy owoce (jeśli macie sprzęt wysokoobrotowy, można wszystko wrzucić hurtem). Łączymy orzechy z mają owocową. Wilgotnymi dłońmi lepimy kulki, obtaczamy w wybranej posypce i wkładamy do lodówki. Prawda, że banalne?





***
Zapraszam też do odwiedzenia mojego podróżniczo-reporterskiego bloga
http://pasjamilubiebycwpodrozy.blogspot.com

środa, 2 sierpnia 2017

Odchudzający makaron shirataki ze szpinakiem. Bardzo orientalny!

Makaron shirataki - słyszeliście już o nim? Liczy sobie całe wieki, ale do Polski zawędrował niedawno, ledwie kilka lat temu. Ja o nim usłyszałam przez dwoma tygodniami i, jak zawsze ciekawa wszelkich nowinek, od razu zakupiłam 2 kilogramowe paczki. Nie doczytałam co prawda, że na 1 kilogram składa się też woda, w której ten dziwny makaron leżakuje, i że w związku z tym należy skonsumować go najpóźniej kilka dni po otwarciu opakowania. I w taki oto sposób przez 3 ostatnie dni na mym stole królowała pasta, zmieniały się tylko sosy. Drugi worek to shirataki w formie ryżopodobnej, ale z konsumpcją poczekam choć kilka dni, no bo ileż można?
Zanim podam przepis na pierwszą potrawę, kilka słów o samym makaronie. Produkuje się go z warzywa o nazwie Konjac, rosnącego głównie na terenie Japonii. Ściera się go na mąkę, z której następnie wytwarza się takie glutowate, bezbarwne i bezzapachowe coś o rozmaitych kształtach, przypominających np. noodle czy spaghetti, ale niemające wiele wspólnego ze smakiem klasycznego makaronu. Shirataki bowiem żadnego smaku nie posiada, ale w związku z tym łatwo absorbuje smak sosu czy potrawy, do której jest wrzucany. W przeciwieństwie do znanych powszechnie makaronów, jest produktem niskowęglowodanowym i o prawie zerowej kaloryczności. To właściwie niemal czysty błonnik rozpuszczalny (glucomannan) plus kilka składników mineralnych. Reklamowany jest więc jako spalacz tłuszczu oraz regulator poziomu cukru we krwi, cholesterolu i ciśnienia. Polecany osobom zmagającym się z nadmiarem kilogramów (szybko syci, a nie ma kalorii), nietolerancją glutenu czy cukrzycą. No cud, miód, malina po prostu.

sobota, 22 lipca 2017

Zdrowa chałwa słonecznikowa. Tylko 3 składniki!

Nie jestem wielką miłośniczką chałwy, takiej klasycznej, sezamowej. Mogę zjeść kawałek, jednak siła jej słodyczy przerasta nawet moje wrodzone łakomstwo. Zdecydowanie chętniej sięgam jednak po chałwę słonecznikową, taką "błotnistą", jaką można dostać w Rosji, na Ukrainie i w innych krajach byłego ZSRR. Chodziła za mną ostatnio ta chałwa, postanowiłam więc nie czekać, aż nadarzy się okazja na jej kupno (choć zapewne nadarzy się niedługo) i zrobić to cudo w warunkach domowych. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. W dodatku w dwóch wersjach. Efekt? Bardzo zadowalający - chałwa jest nieco bardziej sucha od tej sklepowej, ale też zależało mi na tym, by była zdrowsza i nie tak kaloryczna. Polecam, można eksperymentować dowolnie z 3 dodatkiem. A dwa podstawowe to tylko pestki słonecznika i jakieś płynne słodzidło. No to do dzieła!

wtorek, 11 lipca 2017

Coconut ladoo, czyli indyjskie kulki z kokosem i kardamonem. Bez mąki, bez pieczenia, wegańskie

Kolejny słodki przysmak z kokosem - tym razem w wersji wegańskiej i niewymagajacej pieczenia. Idealna przekąska na upalne dni, gdy przyjdzie ochota na małe co nieco, na party lub podróż. Kulki robi się kilka minut, przepis jest banalnie prosty i można zaszaleć z dodatkami - zamiast kardamonu dać np. cynamon (choć akurat kardamon bardzo polecam, fajnie przełamuje słodycz kokosa). Można również posypać je wiórkami, jak na zdjeciach lub np. kakaem (ale nie jest to warunek niezbędny, osobiście wole niczym niesypane). To bardzo zdrowa przekąska, z dużą zawartością błonnika - warto wypróbować!

wtorek, 4 lipca 2017

Dietetetyczne kokosanki - najlepsze!


Pewnie pisałam to już milion razy, ale co tam, napiszę po raz kolejny: uwielbiam kokos i wszystko co kokosowe! Mleko kokosowe dodaję do czego popadnie, olej tak samo, słodzę na ogół cukrem z kokosa, a pastę i wiórki przetworzyłam już na milion sposobów. Nie zdziwię więc Was jeśli powiem, że moje ulubione ciastka to kokosanki? Na blogu znajdziecie już klasyczne makaroniki, dziś nieco inne wersja, pozwalająca wykorzystać też żółtka. Do tego oczywiście wiórki (u mnie zmiksowane lekko chipsy kokosowe 100%), odrobina tłuszczu (a nie 60 g jak w klasycznych przepisach), łyżka mąki kokosowej (zamiast skrobi) i ksylitol w miejsce cukru (może być tez erytrol, naturalnie). Ciastka są pyszne, słodkie (jak na mój gust nawet bardzo słodkie), lekko chrupiące na zewnątrz i mięciutkie w środku. No pycha, no :)


niedziela, 25 czerwca 2017

Czekoladowy deser z batata. Wegański, bez mąki, bez cukru, bez pieczenia

Dziś deser idealny na lato, bo nie wymaga pieczenia i najlepiej smakuje porządnie schłodzony (a nawet lekko zmrożony). Robi się go błyskawicznie, o ile wcześniej ugotujemy lub upieczemy batata. Wystarczą 4 podstawowe składniki, 5 minut roboty i...gotowe.  To deser  w wersji mini, więc tabunu gości nim nie poczęstujecie, ale spokojnie starczy dla kilku osób. Można go zjeść też zamiast śniadania, bo w jego skład wchodzą same zdrowe produkty: batat, kakao, bakalie i daktyle.